środa, 9 lipca 2014

Pożegnanie

Heej. Chcialam się pozegnac nie będę pisać tego bloga jak i również drugiego. Brak pomysłów fabuly. Dziękuję że czytaliscie i komentowaliscie moje wypociny :) Możliwe że będę pisać innego bloga mam już pomysl trochę fabuly ale czy to ujrzy światło dzienne zobaczymy, oczywiście było by ono z afromental. Puki co w głowie pomysły i analiza jak to wszystko skleic żeby było fajne. To chyba na tyle, życzę wam weny i wytrwałości w dalszym pisaniu :) jak macie jakieś blogi czy coś podesliscie możliwe że nie czytam :)

P.S. Chciałabym wam polecić pewnego bloga, poprostu wkrecil mnie totalnie. Nie musicie znaczy czy nawet kojarzyc bohaterów (zespół 5SOS) żeby czytac. Kliknij na pogrubione słowo CIEŃ

wtorek, 12 listopada 2013

Ogłoszenie

Chciała bym powiadomić was że zawieszam tego i drugiego bloga z powodu, braku czasu jak i obowiązków w szkole i nie tylko, więc w najbliższym czasie proszę się nie spodziewać rozdziału. Przepraszam was

poniedziałek, 28 października 2013

sobota, 26 października 2013

Rozdział 28


Następny dzień/Ola

Przebudziłam się o 10 godzinie, impreza była niesamowita, dokładnie nie pamiętam do której siedzieliśmy ale na pewno nie wcześniej niż 24 stamtąd nie wyszliśmy. Z całego towarzystwa w sumie ja byłam najtrzeźwiejsza, jakoś nie przepadam za alkoholem a przynajmniej za jego nadmiarem. Na nogach ledwo trzymał się Tomson i Łozo, więc był lekki problem z doprowadzeniem ich do swoich łóżek. Po ubraniu się w ciuchy postanowiłam pójść do sklepu po jakieś tabletki przeciwbólowe, bo coś sądzę że główka resztę będzie nieźle boleć. Po powrocie przy okazji z hotelowej restauracji wzięłam tacę ze śniadaniem. Tomek jeszcze spał zresztą tak samo reszta pewnie też w sumie nie ma się za bardzo co dziwić.
-Tomek wstawaj!-powiedziałam szturchając go
-Po co niby Olcia? Daj pospać
-Nie ma spania- powiedziałam zarazem ciągając z niego kołdrę
-Zimno, oddaj tą kołdrę
- Wiesz musisz wstać bo ja ci jej nie podam
-Gdy ja nie mam siły no Ola proszę daj pospać.
-Nie dam ci pospać nie trzeba było tyle pić
-Wcale tak dużo nie wypiłem- popatrzyłam na niego groźnym wzrokiem
-No może troszeczkę..
-Nie mów że boisz się mojego spojrzenia haha
-Nie.. chociaż… troszeczkę
-Haha dobra wstawaj śniadanie przyniosłam i mam też tabletki na ból głowy
-Czyli jednak jesteś dobra uff
-No nie wiem nie wiem

*Baron
Przed chwilą wstałem głowa boli w cholerę, chociaż nie wypiłem tak dużo jak Tomek i Wojtek ale jednak. Nie mogę znaleźć nigdzie żadnej tabletki, cholera.
-Wojtek!
-Czego chcesz?
-Masz jakieś tabletki, nigdzie nie ma
-Daj mi spokój, ciekawe skąd ja mam to wiedzieć
-Naprawdę nie wiesz?
-Może dziewczyny mają jakieś
-Dobra…-Nie można się z nim dogadać, może faktycznie dziewczyny mają, ubrałem się w pierwsze lepsze ubrania i zapukałem do ich pokoju, drzwi otworzyła mi Emila
-O hej Baron co się sprowadza?
-Macie jakieś tabletki, głowa mi pęka?
-Zaraz poszukam, wchodź do środka – Jak powiedziała tak zrobiłem, dziewczyny miały bardzo ładny i przestronny pokój i w przeciwieństwie do mojego i Łoza pokoju był tu porządek
-O hej Ada- przywitałem się z koleżanką jak wyszła z łazienki
-Siemka Baron co cię sprowadza?
-Ból głowy
-A nie trzeba było tyle pić
-Że niby ja dużo wypiłem? Najmniej z chłopaków
-No może i naj mniej ale głowa i tak cie boli
-No trochę gorzej z Łozem będzie chyba
-No Alek obszukałam nie ma nigdzie, Ola pewnie ma
-Oj szkoda, dobra ja idę do Oli na razie
-Alek poczekaj na mnie ja też idę –powiedziała Ada
-Dobra, ale dawaj szybko bo ledwo co żyje

*Tomson
Zjadłem z Olą śniadanie, głowa powoli przechodziła ale na szczęście kaca jż nie było, impreza była udana ale następnym razem tyle nie pije.
-Jakie plany na dzisiaj?- zapytała Ola
-Myślałem żeby ten dzień spędzić razem co ty na to?
-Że sami?
-Oczywiście jeśli chcesz
-Nie no mi pasuje- Rozmowę przerwał nam Alek i Ada wchodząc do naszego pokoju
-Puka się! –powiedziałem
-Oj dobra macie tabletki na głowę?
-Wiesz nie wiem czy można wyleczyć twoją chorobę na nas dobrze wiesz że nic nie działa jesteśmy za głupi
-To że ty Tomek jesteś to ja nic nie poradzę kaca mam i od tego głowa mnie boli- dziewczyny zaczęły się śmiać
-Haha mamy kupiłam dzisiaj
-Widzisz jaką ja mam dobrą dziewczynę, Baron łap to i daj Łozowskiemu jego pewnie łeb też boli
-Dobra dzięki, na razie
-Ola masz pożyczyć piłkę od siatki bo zaraz z Emilom może na plażę pójdziemy
-Jasne łap-Moja ukochana rzuciła piłkę a Ada wyszła
-Widzę że trzeba wyłączyć telefony bo żyć nam nie dadzą
-Haha dobra ale wyślij ty sms-a chłopakom że dzisiaj nikt się nie spotka bo będą nawalać do pokoju, ja dziewczyną też napiszę- jak powiedziała tak zrobiliśmy, mieliśmy cały dzień dla siebie tyle co tu by zrobić bo cały dzień w pokoju siedzieć to nie warto.
-Idziemy gdzieś?-zapytałem przytulając ją od tyłu
-Zwiedzać?
-No jeżeli chcesz
-Nie przepadam za zwiedzaniem ale możemy iść gdzieś na spacer
-Ok. w takim razie już wiem gdzie pójdziemy
-Gdzie?
-Myślałaś że ci powiem? Niespodzianka
-Oj dobra
-Gniewasz się?
-O takie coś chyba żartujesz-powiedziała i dostałem buziaka

*Łozo
Dopiero co wstałem Alek poszedł chyba po te tabletki i dobrze bo głowa tak mi nawala że nie wiem co.
-O widzę że wstałeś
-Nie gadaj tyle tylko daj tą tabletkę
-Ha żebym jeszcze miał, Ola dała mi ostatnią
-No stary weź nie żartuj
-No ja ci prawdę mówię nie ma tabletek
-To weź idź do sklepu no Baruś
-Jak już to Baron i tak nie pójdę
-No to daj i będziesz miał spokój
-Nie mam
-Chcesz żeby twój przyjaciel umarł w cierpieniu?
-Wiesz jak by się zastanowić to końcu spokój by był
-No wiesz ty co- powiedziałem i rzuciłem w niego poduszką
-I co raptem główka nie boli?
-Boli, no Alek powiedz że masz te zasrane tabletki
-No mam
-To daj je
-Zapomnij
-Za co niby?
-A ciekawe kto mnie teraz rzucił poduszką?
-Co się na mnie patrzysz że niby to byłem ja? Pff
-Łap, a i dzisiaj Tomka i Oli nie będzie jak coś
-Zakochańce

*Ada
-No dawaj Emila chodźmy się poopalać
-Nie chce mi się
-Nie każ się wyciągać siłą
-Nie dała byś rady
-Ja może i nie ale chłopaki z naprzeciwka naszego pokoju tak
-Też idą?
-Nie wiem nie pytałam się
-To ty weź zadzwoń i ich namów a ja pójdę się uszykować
-O jaka chętna od razu
-Nie wiem o co ci chodzi przynajmniej nie będziemy się nudzić same

*Śniady
Kurde jak ja mogłem wczoraj zgubić tego psa na chwile go spuściłem i znikł no, Ola mnie zabije a po niej Tomek. Tak mało dni zostało koniecznie muszę go znaleźć tylko gdzie on mógł pójść. Pod domem Oli go nie było, wczoraj cały park przeszukałem z Torresem ani śladu Max’a. Jedynie co zostaje to wywieszenie ogłoszeń że zaginął pies dobrze że nie ma Oli, dziewczyn i Tomsona bo już bym zapewne nie żył. Zadzwoniłem do Torresa
-No cześć Bartek i co znalazł się?
-Hej no właśnie nie i w tym problem, mało czasu zostało a ja go koniecznie muszę znaleźć
-Może ogłoszenia powywieszaj gdzieś
-No też tak myślałem tylko gorzej będzie jak jakiś znajomy Oli zobaczy i zadzwoni do niej.
-No tak ale chyba jak przyjedzie to nie zamierzasz jej chyba nie powiedzieć?
-To mam jej mówić przecież ona zaraz naskoczy na mnie
-Ja myślę że nie ona taka nie jest a o wiele lepiej tak wyjdzie niż jakby się dowiedziała od kogoś innego
-Dobra ja kończę jeszcze podjadę do mieszkania Oli może przyszedł
-Na razie i powodzenia w szukaniu
-Dzięki- mam nadzieję że tam będzie, lepiej sprawdzić kolejny raz.

 No długo nie było rozdziału mam nadzieję że się podoba, przez zasraną szkołę czasu brak więc wiecie :/ Następny nie wiem kiedy się pojawi chociaż mam pomysły :D no to może kilka pytań:
1. Gdzie zabrał Olę Tomek?
2. Czy Bartek znajdzie psa pod mieszkaniem Oli?
3. Podobał się rozdział?
I dziękuje za przekroczenie 13000 wyświetleń :D

CZYTASZ------------------->KOMENTUJESZ




niedziela, 6 października 2013

Przepraszam i dziękuje :D

Przepraszam że nie dodałam rozdziału ale byłam chora, nie miałam głowy żeby pisać. Dzisiaj bym dodała ale muszę przepisywać zeszyty bo w szkole mnie nie było. Postaram się jak najszybciej dodać :D No i oczywiście dziękuję za ponad 11700 wyświetleń jeszcze chwilka i będzie 12000 taki szok haha. Z tej okazji dodany rozdział będzie dłuższy i ciekawszy :D Dzięki że czytacie i komentujecie :D

sobota, 28 września 2013

Rozdział 27


*Ada

Otworzyłam powoli drzwi zakochańców kartą,  sprawę szybkiej pobudki zostawiliśmy chłopakom, ja z Emilą nie chciałam się zbytnio narażać. Po chwili byliśmy w ich sypialni słodko wyglądali przytuleni i tacy szczęśliwi przez sen. Baron wymyślił dość drastyczną pobudkę, a raczej mokrą. Bez wahania pobiegł do kuchni i nalał dwie szklanki lodowatej wody. Reakcja Tomka i Oli bezcenna,wstali cali moksi
-Kurwa nie żyjesz baron- krzyknął tomson w chwili gdy baron szybko wybiegł z pokoju
-Jakim cudem wy weszliście do pokoju- nic nie odpowiedziałam tylko zamachałam kartą, którą szybko mi wyrwała. Tomek nalał całą szklankę i po pewnej chwili dogonił barona, który był po chwili mokry i musiał zmieniać ciuchy. Emila z łozem ledwo wytrzymywali ze śmiechu siedząc na kanapie, taki tam tomson goni przyjaciela w samych bokserkach po pokoju komicznie to wyglądało.
-Może w końcu byś się ubrał?-zapytał łozo
-Kto,co?
-Ty, a nie w samych gaciach paradujesz-tomson lekko speszony poszedł do sypialni się ubrać, a w tym czasie do nas przyszła już uszykowana Ola
-Tak długo już tu siedzimy czy co?-zapytał baron
-Nie czemu?-zapytałam
-Dziewczyna w tak szybkim czasie się wyszykowała?
-Tak haha widzę że zdziwiony-odpowiedziała
-I to bardzo, to chyba łozo dłużej się stroi
-No wiesz ty co, trzeba się podobać chyba?-odparł łozo
-No jakoś ci to nie wychodzi jeszcze nie widziałem żebyś był z dziewczyną w poważniejszym związku
-Nie pasują do mnie co ja ci poradzę
-Dobra nie kłóćcie się chłopaki-rozdzieliła ich Emila
-Mam pytanie czy był jakiś powód budzenia nas?-zapytał tomson wchodząc do pokoju
-Szczerze? Nie-odparł łozo
-Jakie chamy nawet dłużej pospać nie można
-No ale zawsze możemy się gdzieś przejść no nie?- zapytałam
-Jestem za ale muszę iść się przebrać bo ktoś mnie oblał
-Ciekawe kto zaczął

*Ola
Po kilkudziesięciu minutach wszyscy już wyszliśmy z hotelu. Postanowiliśmy że pójdziemy na spacer pozwiedzać i coś zjeść bo w hotelu nie dają już śniadania. Po zjedzonym posiłku nie wiedzieliśmy co robić.
-To gdzie teraz?-zapytał mój chłopak
-Mi obojętne-odparłam
-Wieczorem na pewno idziemy na imprezę a teraz nie wiem co by porobić-powiedział łozo
-A ja mam taki pomysł żeby pójść do sklepów żeby kupić jakieś ciuchy na imprezę-odpowiedział Alek
-Ty i sklepy baron?! To ja cię ledwo czasami zaciągnę a tu dajesz propozycje-odpowiedział Tomuś troszkę zaskoczony
-Jakie zaskoczenie hahah-zaśmiała się Emila
-Sam jestem zaskoczony-powiedział łozo
-W sumie możemy iść lepszego do roboty nic nie mamy

*Torres
Postanowiłem się spotkać ze śniadym on jako jedyny nie jest na wakacjach. Byliśmy umówieni w parku. Zobaczyłem znajomą postać jednak lekko byłem zszokowany że trzyma on psa.
-Siemanko torresiwo
-No siemanko śniadulka skąd ty psa wytrzasnąłeś?
-Ola zostawiła go na czas gdy wyjechali.
-To ten Max tak?-W tym momencie pies spojrzał na mnie i zamerdał ogonkiem.
-Najwyraźniej przytaknął, to co chciałeś?
-Tak ogólnie myślałem czy nie poszli byśmy na piwo, ale wpuszczą nas z Max’em?
-Raczej wpuszczą przecież nie musimy wchodzić do środka
-No w sumie racja



Troszkę krótki ale chciałam jeszcze wstawić przed TVoP :) Mam nadzieję że się podoba, następny postaram się dać jutro albo w poniedziałek :D

CZYTASZ--------->KOMENTUJESZ

środa, 18 września 2013

Rozdział 26


*Tomson
Weszliśmy do pasa, łozo wraz z Emilą popłynęli o wiele dalej
-Płyniemy do nich?
-Nie…
-Dawaj fajnie będzie
-No Tomek nie, proszę-zrobiła smutną minkę
-Czemu? Nie daj się prosić- powiedziałem i pociągnąłem ją za rękę kawałek dalej
-Tomek..
-Nie umiesz pływać czy co?
-Tak…
-Trzeba było mówić
-odpuścisz?
-Wręcz przeciwnie, nauczę cię.
-Nie! Tomek puść mnie!
-Nie ma takiej możliwość
-Haha… nie chcę
-Czemu, nie bój się nie utopię cię
-Na pewno? Hahaha
-Tak zaufaj mi

*Baron
Troszeczkę zdziwiło mnie to o co zapytała Ada ale w sumie nikogo więcej z nami nie ma…, chwile się wahałem.
-yyy...no tak…. Jasne- uśmiechnąłem się po czym posmarowałem jej plecy
-Dziękuję-odparła po chwili z lekkim uśmiechem
-nie ma za co- odpowiedziałem po czym położyłem się w cieniu parasola
-Ciekawe ja tam Ola
-Czemu ciekawe?-zapytałem
-Nie wiem czy mówić ale teraz i tak by chyba wyszło na jaw
-A dokładnie co?
-Nie umie pływać
-To jakaś tajemnica czy coś?
-Niby nie ale wiesz jak to Ola ona niczego się nie boi i odważna, także prawie wszystko umie a tu nagle pływanie lipa
-Taki jakby słaby punkt?
-Tak, też masz jakieś?
-Szczerze mówiąc to gotowanie
-Ja wręcz przeciwnie haha, u mnie takim słabszym chyba jedynie punktem to cierpliwość

*Ola
Pływanie dobrze mi wychodziło i szybko mniej więcej wiedziałam o co chodzi, może to i dziwne ale jak za pierwszym razem załapię to już umiem. Na plaży siedzieliśmy może jeszcze z 2 godziny po czym udaliśmy się do hotelu, postanowiliśmy że dzisiaj odpuścimy sobie jakieś imprezę, bo wszyscy byliśmy padnięci po drodze i wspólnych wygłupach na plaży i nie tylko.
-Idziesz pierwsza?
-co gdzie?
-Pod prysznic zamyśliłaś się coś
-A no tak, mogę iść-powiedziałam i dałam mu buziaka. Po szybkim prysznicu wyszłam w samej bieliźnie, było strasznie gorąco chyba jakieś ogrzewanie było włączone. Zastałam Tomka jak leżał na kanapie, tak słodko że aż nie chciało się go budzić, ale z jednej strony by się nie wyspał
-Tomuś wstawaj
-Muszę?-powiedział zaspanym głosem
-Tak chyba że chcesz się nie wyspać
-Pomóż mi wstać
-Myślisz że ja dam radę haha
-Jesteś silna przecież
-Może i silna ale ty ciężki, dawaj ja już idę też spać
-Dobra ja idę pod wodę a ty masz nie zasypiać, proszę
-Jak wytrzymam to poczekam
-Jesteś kochana
-Wiem- odpowiedziałam i pocałował mnie. Po około 20 minutach leżeliśmy już w łóżku, nie powiem rzadki widok tomson bez czapki, ale też mu pasuje, usnęliśmy wtuleni do siebie.

Następny dzień/Emila

Wstałam wcześnie rano jak dla mnie była 11 byłam głodna i zastanawiałam się do której jest śniadanie w hotelu.
-Co ty na to żeby obudzić zakochańców?-zapytała się Ada
-Ok. haha ale co tak wejdziemy czy coś?
-Wejdziemy, Ola się nie pokapała jak zabrałam jej kartę.-uszykowane wyszliśmy z naszego pokoju tuż przy drzwiach zastaliśmy chłopaków
-Po co stoicie?
-Chcieliśmy ich obudzić jakoś tak bardziej, strasząc czy coś, ale nie wiemy jak wejść po cichu-powiedział łozo
-O to się nie martw Ada podkradła kartę Olci


Krótki, ale chciałam dodać dzisiaj, może troszeczkę nudny bo brak pomysłu do dalszej akcji, dlaczego tak późno bo szkoła jednym słowem wykańcza. No mam nadzieję że się podoba piszcie opinie i te pozytywne i negatywne. Pytań nie mam co do rozdziału :D

CZYTASZ--------------------->KOMENTUJESZ

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 25

2 dni później/Tomson
Dzisiaj jedziemy na zasłużony odpoczynek nad morze, musimy jechać na 2 samochody, ja jadę z moją dziewczyną a łozo i baron z Adą i Emilą w drugim. Śniady zgodził się popilnować Maxa, w sumie dobrze bo pilnować go to porażka ale troszkę będzie smutno zawsze jak przychodziłem do Oli to mnie zaczepiał fajnie to wyglądało. No ale w końcu jedziemy odpocząć. Celem był Sopot, mieliśmy już zarezerwowane pokoje w hotelach ja z Olą, dziewczyny i chłopaki osobno. Mieliśmy wyjechać o 8 jest już 7 mamy się spotkać wszyscy u dziewczyn w mieszkaniu.
-Hej-powiedziałem wchodząc do pokoju Oli
-Hej Tomuś-powiedziała i dała mi buziaka w policzek
-Gotowa?
-Chyba tak, najpotrzebniejsze rzeczy mam-powiedziała i poszliśmy do salonu dziewczyny już czekały z walizkami, a po chłopakach ani śladu.
-No gdzie oni są już po 8, a mieliśmy być już w drodze-powiedziała Ola

*Baron
Miałem pojechać po łoza a później do dziewczyn pod adres który podał mi Tomek. Łozo jak to łozo oczywiście zaspał dobrze że już był spakowany i zdążył się już umyć, teraz pozostało znaleźć drogę do reszty.
-To chyba tu-powiedziałem
-Raczej tak tomsona samochód stoi
-Hejka, sorki za małe spóźnienie-powiedziałem jak weszłem do mieszkania
-Małe spóźnienie nie było was około godziny!-wydarł się Tomek
-Do nie go miej pretensje zaspał książę i na ostatnią chwilę się zbierał.
-Ta najlepiej wszystko na mnie zrzucić, ciekawe kto nie mógł drogi znaleźć
-Dobra nie kłóćcie się, mamy odpocząć a nie-odpowiedziała Emila
-Pierwszy zaczął, ale dobra dawajcie jedziemy-powiedział łozo, wyszliśmy z domu ja miałem walizkę Ady a łozo Emili, a Tomek Oli, pozamykała drzwi i pojechaliśmy. Droga minęła bez problemów i po 5 godzinach byliśmy już na miejscu, zaparkowaliśmy samochody po czym wyjęliśmy bagaże i udaliśmy się w stronę drzwi. Tomson wraz z Olą poszli do recepcji po karty do pokoi, ja z Wojtkiem miałem pokój 110, Adrianna i Emila 117, a Aleksandra i tomson 103. Wszystkie znajdywały się na tym samym piętrze i blisko siebie. Poszliśmy się rozpakować.

*Ola
Z Tomkiem mieliśmy pokój z balkonem i widokiem na morze było pięknie. Postanowiłam chwile popatrzeć i zapomnieć o wszystkim, wakacje i odpoczynek zapowiadały się bardzo dobrze.
-O czym tak myślisz kochanie?-zapytał Tomek przytulając mnie
-O niczym, ładnie tu-powiedziałam uśmiechając się i patrząc mu prosto w oczy, pocałowaliśmy się krótko lecz namiętnie.
-Może idziemy na plaże?
-Szczerze to nie chce mi się
-To na co masz ochotę?
-Na nie robienie nic.
-Oj leniwa jesteś
-Wiem ale nic na to nie poradzę haha-leżeliśmy przytuleni do siebie na łóżku i rozmawialiśmy, gdy do pokoju wparowali chłopaki i dziewczyny.
-Co wy śpicie idziemy na plaże-powiedział łozo
-Hahaha nie masz wyboru zobaczysz zaciągną cię-odpowiedział Tomek
-Ok. już się zbieramy a teraz wond z pokoju, czekajcie na dole.-Ubrałam strój i założyłam luźne ciuchy było dzisiaj bardzo gorąco, po chwili zeszliśmy na dół, gdzie czekali na nas przyjaciele.

*Ada
Do plaży był kawałek drogi, gdy doszliśmy znaleźliśmy tylko wolne miejsce daleko od wody, chłopaki byli troszkę zawiedzeni bo trzeba było przechodzić obok innych żeby się wykąpać, no ale nie marudzili za dużo, dziwiłam się jeszcze że żadne fanki ich nie zaczepiły, ale to w sumie dobrze bo jednak rozdawanie autografów długo trwa. W czasie gdy chłopaki rozstawiali parawany mu rozkładaliśmy koce i zaczęliśmy się opalać.
-Tomek posmarujesz mi plecy?-zapytała Ola podając mu krem do opalania
-yyy… ok.-odpowiedział trochę skrępowany jednak ucieszony lach
-kto idzie do wody?-zapytał się Wojtek.
-Ja-krzyknęli Ola, Emila i tomson, zostałam sama z baronem
-Nie idziesz?-zapytałam
-Nie mam na razie ochoty, ty nie idziesz?
-Nie, wolę się poopalać-odpowiedziałam z uśmiechem- posmarujesz mi plecy?-zapytałam nieśmiało, odgarniając włosy z ramion


Miał być dłuższy ale chciałam koniecznie dzisiaj wstawić :D Kilka pytań:
1. Czy wyjdzie jakaś miłość z wspólnych wakacji?
2. Który wątek wam się najbardziej podobał nie koniecznie z tego rozdziału?
3. Czy coś zmienić (w stylu pisania, charakter bohaterów)?
Mam nadzieję ze rozdział się podoba, troszkę taki nudny nic za bardzo się nie dzieje ale mam nadzieję że przypadnie do gustu :D

CZYTASZ-------->KOMENTUJESZ


środa, 4 września 2013

Rozdział 24


*Ola
Obudziłam się, około 10, co się rzadko zdarza nie musiałam iść z psem na spacer ponieważ umówiłam się z sąsiadką żeby go wyprowadziła. Już chciałam wychodzić z łóżka jednak tomson złapał mnie za rękę, niby przez sen. Trochę śmiesznie to wyglądało jak udawał, że śpi a ma uśmiech na twarzy.
-Gdzie ty wstajesz?
-Idę się ubrać i zrobić wszystkim śniadanie.
-Ale, po co skoro możemy poleżeć a śniady zrobi śniadanie? Hmm?
-Dzisiaj niech, Bartek odpocznie, ty chodź ze mną pomożesz mi.
-No dobra, ale to za chwilkę teraz chodź tu się położyć.
-Ale tylko na chwilkę?
-Troszkę dużej-powiedział i pociągnął mnie żebym się położyła obok niego leżeliśmy tak jakieś z 10 minut
-Tomek wstawaj już.
-Muszę?
-Tak Tomaszu Lach musisz wstać i to już-powiedziałam ze śmiechem
-No niech ci będzie, ale za całusa
-haha Ok.-powiedziałam i pocałowałam go w policzek
-W policzek?
-Tak, bo nie chciałeś wstać
-Muszę sobie zapamiętać, że jak mówisz, że wstawać to trzeba wstać haha ty idź na dół się przebierz a ja zaraz przyjdę jakiś ciuchów sobie poszukam.- Gdy się już przebrałam, poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia, patrzałam po kilku szafkach, jedyne, co znalazłam to produkty na naleśniki. Gdy sięgałam po mąkę do górnej szafki nad zlewem ktoś mnie złapał w tali.
-Aaaa, ty głupi jesteś wystraszyłam się haha
-Ja? Niee, chciałem cię przytulić
-Ok. haha, jak możesz to podaj tą mąkę
-Ooo a myślałem, że już śniadula coś gotuje-powiedział wchodząc do kuchni torres
-Nie dzisiaj ja z Tomkiem robimy naleśniki, może być?
-Ależ oczywiście, ale może lepiej ty sama zrób, bo wiesz Tomek jeszcze nas otruje haha
-Aż tak źle nie gotuje…
-Przypilnuje go żeby was nie otruł haha.
-Ja się w ogóle dziwie, że ty go do kuchni zagoniłaś
-Ma się swoje sposoby
-Dobrze na niego działasz, tomson gdzie są tabletki na głowę, bo troszku boli?
-Ostatnio widziałem je w szufladzie pod tą szafką.
-Ok. Dzięki, ja was tu zostawiam gołąbeczki róbcie śniadanko a ja idę się jeszcze położyć

*Tomson
W trakcie robienia naleśników troszkę się wygłupialiśmy mazaliśmy się mąką po twarzy i w ogóle, ale fajnie było każdemu smakowały i nikt na szczęście się nie otruł. Wszyscy śmialiśmy się i opowiadaliśmy głupie historie.
-Pamiętam jak kiedyś kłóciłam się z nauczycielką od matmy, że nie usiądę z takim jednym chłopakiem, nikt go w klasie nie lubił, dlatego że na siłę się próbował doczepiać do innych, w końcu wysłała mnie do dyrektorki, ale że je nie było to miałam rozmawiać z wicedyrektorką. Mój tata u niej kiedyś remontował mieszkanie i ona zamiast mi mówić że źle robię pytała się mnie czy tata ma czas i w ogóle bo znowu chcę remont, później weszłam z powrotem do klasy odprowadzona przez tą panią i ona powiedziała zacytuje „Jak dziecko nie chcę to niech pani jej nie zmusza do siedzenia z nim, niech usiądzie z kim chce i proszę nie wysyłać z powodu takich błahych spraw od razu do dyrektora, a i Ola powiedz tacie żeby się odezwał” Mina nauczycielki od matematyki bezcenna hahaha.
-To nie źle, jakie znajomości-odpowiedział łozo, czas śmiechów przerwał telefon do Oli
-Nie odbierasz?- Zapytał dziamas
-Czaki…
-Kto?- Zapytali się wszyscy oprócz mnie i dziewczyn
-Czaki moja kochana wręcz kuzynka-powiedziała z sarkazmem Ola
-Oj widzę jakieś spięcie, o co chodzi?- Zapytał nasz psycholog dziamas
-Nie lubię jej, a nawet cos więcej niż nie lubię.-Ola wyjaśniła wszystkim całą historię związane z jej kuzynką zajęło to około pół godziny a ona nie przestawała dzwonić, w końcu przyszedł sms, Ola szybko przeczytała i odpisała
-Co ci napisała?- Zapytałem
-Ha szkoda gadać zobacz sobie-powiedziała wręczając mi telefon
-Czytaj na głos- powiedział lajan
-No dobra „Cześć Oluś, wyszłam ze szpitala tak się o mnie martwiłaś i w ogóle, tęsknię za tobą, seba cały czas mnie szantażuje, mam cię tylko jedną, której mogę zaufać reszta przyjaciółek ma mnie w dupie, odbierz, kocham cię jesteśmy rodziną” hahaha dobra jest
-Przeczytaj, co opisała Ola-powiedział łozo
-Nie bądź wścibski łozina
-No a ty to możesz patrzeć ta?
-Przeczytaj jak chcą-odpowiedziała Ola
-Ok. „Hahahaha teraz sobie przypomniałaś, tak jak twoje przyjaciółeczki mam cię w dupie nie dzwoń ani nie pisz do mnie, bo czas spędzam w lepszym towarzystwie i szkoda mi kasy na koncie, wielka kuzyneczka się znalazła normalnie weź mnie nie dołuj xD”
-I dobrze, że jej tak odpisałaś, teraz raptem sobie przypomniała-powiedział baron
-No, ale przestać pisać raczej nie przestanie.
-Ignoruj albo numer zmień –powiedziałem
-Nic to nie da jeszcze przyjedzie, a był spokój rok się nie odzywała to musiała normalnie teraz wpieprzać się do mnie
-No a tak w ogóle to baron jedziesz z nami znaczy ze mną i dziewczynami nad morze za 3 dni?
-No mogę pojechać, ale tak dwóch facetów i trzy damy?
-Znaczy to była taka propozycja, bo Tomek sam to taki rodzynek by jechał, dlatego pomyśleliśmy o tobie.-Odpowiedziała Ola
-A o mnie to nikt nie myśli chamy- odpowiedział łozo
-Też możesz jechać akurat równo będzie, to jak?

-No pewnie 

Sorki że późno ale lepiej późno niż wcale jak mówią, był by wczoraj ale szkoła to normalnie horror mieliśmy już mieć dyktando dzisiaj i pytanie na oceny :O ale jakoś odpuściła a pierwszy raz z nią lekcje mieliśmy. No to kilka pytań
1. Jak myślicie czaki będzie naprzykrzać życie Oli?
2. Czy wypali wyjazd nad morze?
3. Czy podobał się rozdział?

Kolejny postaram się dać jutro jeżeli nie będę mieć nic zadane :D

CZYTASZ------>KOMENTUJESZ

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 23


*Tomek
Ucieszyłem się z prezentu od Oli, czapka, jakiej jeszcze nie miałem i nowy longboard, nie powiem bardzo dobrze wybrała.
-Dziękuję, skąd wiedziałaś ze taki mi się podoba?
-Powiedzmy, że obserwowałam cię przez kilka dni i decydowałam, co kupić-powiedziała i się uśmiechnęła
-No widzisz Tomuś, jaką masz dziewczynę-powiedział baron
-Widzę Baruś a ty pewnie zazdrościsz?
-Nieee wiem, o co ci chodzi
-No to dziewczyny, poopowiadajcie nam o sobie- powiedział lajan
-No to ja zacznę- odpowiedziała moja dziewczyna
-Wiecie jak mam na imię, więc chyba nie muszę mówić..
-Powiedz, bo nie pamiętam-przerwał jej łozo i wszyscy zaśmialiśmy się
-No tak, więc Ola, haha dobra dalej mam psa Maxa, no i miałam crossa, ale teraz kupuję nowego no nie wiem, co tu więcej dodać, no i zapomniałam Tomek też nie wiedział chodziłam na boks w podstawówce- no i kolejne zdziwienie z mojej strony i chłopaków, wytrzeszczyli oczy i patrzeli się dziwnie na Olę
-Nie no super, ale żeby boks?- Zapytał śniady
-Nie było zbytnio wyboru na piłkę nożną przyjmowali tylko chłopaków, chłopaków zapisów na koszykówkę nie było niestety.
-Tomsonek czyżby to nie była twoja dziewczyna, o której zawsze marzyłeś?- Zapytał mnie Łozo
-No ideał rzeczywiście hahaha, dawajcie teraz wy dziewczyny
-No to tak mam na imię Ada jak by ktoś nie pamiętał, lubię śpiewać, kocham ryzyko no i przygody to tyle chyba.
-Więc trzeba będzie sprawdzić jak śpiewasz- odparł dziamas
-Może kiedyś, jeżeli Ola też zaśpiewa
-Ada nie wkręcaj mnie
-No Ola też zaśpiewa, bo świetnie jej to wychodzi tak samo jak rysowanie-dodałem
-Tomsonnn już nie żyjesz-powiedziała z groźną miną
-Mnie zabijesz i w urodziny- zapytałem z minką szczeniaczka
-Za bardzo cię kocham, nie dałabym rady- odpowiedziała śmiejąc się
-No to trupaa nie będzie haha –odparł torres
-No teraz ty Emila- powiedziała Ola
-yyy… ty weź powiedz-powiedziała zmieszana
-No to jak widzicie jest nieśmiała, chociaż nie zawsze, bo do mnie i Ady przywykła i inaczej no, ale z czasem to się zmieni, gra na gitarze… Emila, czemu ja tak mało wiem o tobie?
-Bo praktycznie tak jest-odpowiedziała teraz śmielej. Widziałem jak cały czas przyglądał się jej baron, pewnie się ucieszy jak się dowie że chcę żeby z nami pojechał.

*Ola
Rozmowa zaczynała się coraz bardziej rozkręcać, Emila także. Cieszę się, że Tomkowi spodobał się prezent od chwili otworzenia założył na głowę nowo kupioną czapkę. To trochę dziwne, ale dopiero teraz Tomson przyniósł na stół tort. Był bardzo dobry, śmietankowy z kawałkami truskawek, wszyscy zaśpiewaliśmy sto lat, po czym Tomek zdmuchną świeczki. Z bardzo nie wiedzieliśmy, co robić, więc któryś z chłopaków zaproponował grę w butelkę. Pierwszy kręcił baron. Wypadło na Tomka torresa
-Pytranie czy wyzwanie?
-No niech będzie wyzwanie
-yymm, nie mam pomysłu zdejmij koszulkę-jak powiedział baron tak torres zrobił teraz on kręcił wypadło na mnie
-wyzwanie-wprzedziłam Tomka
-Też będę mało oryginalny, pocałuj Tomka, ale tak z miłością.
-ooo-odpowiedział Tomek poczym go namiętnie pocałowałam i zakręciłam butelką po nestea wypadło na Adę, zemsta będzie słodka pomyślałam
-no jak już każdy bierze to niech będzie wyzwanie-powiedziała przedemną
-zaśpiewaj coś i przy okazji zarzuć nogę za szyję wiem, że potrafisz, bo pokazywałaś.
-wiesz ty zo wredoto, no dobra- śmiesznie to wyglądało. W rezultacie gry dalej wyszło, że Ada wylosowała tomsona, kazała mu się zamienić ze mną koszulkami i zdjąć czapkę nie powiem tomson bardzo dziwnie wyglądał w tej koszulce. Tomson wylosował Emilę kazał jej pocałować Barona w policzek, widziałam jak patrzą na siebie Tomek pewnie też to zauważył. Emila wylosowała łoza miał za zadanie zjeść całą torebkę granulowanej herbaty w jak najkrótszym czasie, on wylosował dziamasa, miał on udać jakieś zwierzę a my mieliśmy odgadnąć, kolejny był lajan miał on za zadanie zrobić 5 kółek wokół całego domu pracy twórczej i ostatni śniady, który musiał z zamkniętymi oczami odgadnąć, co to za warzywo. Impreza trwała może jeszcze z godzinkę każdy był padnięty, po wcześniejszym koncercie, chociaż i tak wytrzymaliśmy do pierwszej w nocy. Wszyscy postanowiliśmy rozejść się do pokoi Ada z Emilią zajęły gościnny a ja byłam w pokoju z Tomkiem reszta spała u siebie.
-Nie wystrasz się bałaganu-ostrzegł mnie Tomek przed drzwiami
-yyy. Okey- faktycznie za czysto nie było łóżko ładnie zaścielone, ale po całym pokoju były porozwalane czapki, koszulki i spodnie.
-wiesz tak szybko trzeba było się pakować przed koncertem i w ogóle- powiedział lekko zawstydzony
-Rozumiem
-Nie gniewasz się, że taki burdel i w ogóle?
-Nie
-Uff
-Ale to nie znaczy, że jutro tego nie pozbierasz-odpowiedziałam ze śmiechem
-Do może być, ale jak mi pomożesz, chodźmy spać nie mam sił
-Nie dziwię się, skakałeś jak szalony na koncercie, podobał się prezent?
-I to bardzo, jutro pościgamy się
-Nie umiem jeździć i nie mam
-To ja cię z miłą chęcią nauczę- powiedział, po czym obiął mnie w pasie
-Ale, na czym?
-Pożyczę ci a jak się nauczysz to kupimy, co ty na to?
-No może być, a teraz zdejmij tą moją koszulkę
-Wygodna
-Mi się zdaję że jakaś zaciasna jest
-No troszkę, ty jak chcesz to spij w mojej koszulcę, bo plecak z piżamą jest na dole, a raczej nie chcę ci się schodzić
-No prawda dziękuję-powiedziałam i położyliśmy się spać Tomek był w samych bokserkach a ja tylko w jego koszulce i bieliźnie, zasnęliśmy wtuleni w siebie.



Przepraszam że spóźniony ale normalnie komputer cały czas mi się zacina. Przepraszam za jakie kolwieg błędy, czytałam ale na szybko ;) .To tak kilka pytań:

1.Podobał się rozdział?
2.Czy buziak Emili wpłynie na coś?
3.Zgadliście co dostanie od Oli tomson?
4.Czy chcieli byście wątek z czaki?

Dziękuję za przekroczone 8000 wyświetleń i 150 komentarzy :D

CZYTASZ-------->KOMENTUJESZ

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 22

*Ola
Właśnie całował mnie mój idol i obiekt westchnień wielu innych dziewczyn, po chwili zmieszany cofnął się do tyłu.
-yy…przepraszam..że cię pocałowałem- Powiedział zakłopotany
-Nie ma za co, było bardzo przyjemnie- odpowiedziałam trochę zarumieniona
-No bo ten no wiesz ja chciałem ci powiedzieć że mi się podobasz i w ogóle i to jest coś na pewno więcej niż przyjaźń
-Czuję to samo…
-Co ty na to żeby być razem?- nic nie odpowiedziałam tylko pocałowałam go, Tomek odwzajemnił pocałunek, trwało to kilka minut, po czym odsunęliśmy się od siebie
-Czyli tak?
-Ależ oczywiście-powiedziałam z uśmiechem
-Cieszę  się, że jesteś moją dziewczyną
-Ja bardziej, że mam takiego kochanego chłopaka, wejdziesz na chwilkę i pójdziesz ze mną i z Maxem
-Oczywiście, jak już kilka razy mówiłem po nocach sama nie będziesz chodzić.- Weszliśmy do środka dziewczyny już spały, a jak one zasną to nic ich nie obudzi, więc mogliśmy normalnie rozmawiać. Poszliśmy do mojego pokoju.
-Ładny pokój, sama projektowałaś?
-Tak, poczekasz chwilkę przebiorę się bo nie przepadam za sukienkami?
-No dobrze, ale w sukience bosko wyglądasz jak dzisiaj wyszłaś to myślałem że anioł
-Ta hahaha bardzo śmieszne Tomuś, nie żartuj ja i anioł
-Najszczersza prawda, co to za zeszyt na biurku?
-A moje bazgroły tam są jak chcesz to zobacz, ja w tym czasie idę się przebrać- wybrałam z szafy jasno niebieskie rurki, pierwszą lepszą koszulkę i białą bluzę z jakimś niebieskim stwokiem z boku, po chwili przyszłam do pokoju
-Ale ty masz talent, powinnaś iść teraz na coś w tym kierunku
-No niby bym chciała, ale rodzice są tępi na to żebym miała dobry start, więc poszłam na prawo, a co do rysunków to kiedyś mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej.
-Szkoda, że nie pozwalają ci, no ale zawszę będę ci mógł pomóc bo tez to studiowałem.
-Ok., jak coś to będziesz mi pomagał, chodź idziemy z piechem- Pochodziliśmy z pół godziny, i gadaliśmy między innymi o tym jak jest na studiach i w ogóle, przed klatką się pocałowaliśmy się namiętnie na pożegnanie po czym, Tomek wsiadł do samochodu, czekał chwilę aż wejdę do środka po czym pojechał. Położyłam się w ciuchach na łóżko,  zaczynałam przysypiać gdy nagle przyszedł Sms od Tomka „ Tęsknie :( i kocham, spotkamy się jutro?”  po przeczytaniu szybko mu odpisałam „Ja też już tęsknie :( mi jutro pasuje ale dopiero około 16, bo chciałam pójść pójść dziewczynami na zakupy, myślę że się nie gniewasz?” po chwili dostałam odpowiedź „Gniewam się foch hahaha nie no żartuje  szkoda że tak późno ale dobrze że i tak się spotkamy, będę tęsknić, kocham cię miłej nocy życzę, :*”  odpisałam mu „Ty to potrafisz poprawić humor :D dobranoc i do jutra, też cię kocham :*” Po odpisaniu wzięłam prysznic i od razu zasnęłam.

*Tomek
Wstałem około 12 ponieważ obudził mnie dzwonek do drzwi, był to Alek.
-Co ty taki zaspany?
-Obudziłeś mnie-odpowiedziałem lekko zdenerwowanym tonem
-O 12 godzinie ty jeszcze śpisz?
-Tak, wchodź, coś chciałeś?
-No wiesz, chcieć może i nic ale coś Wojtuś wspominał że masz jakąś koleżankę nową i w ogóle
-Ten to nigdy nie może być cicho, a no mam tyle że już nie koleżankę a dziewczynę.
-Czemu mi nic nie powiedziałeś?
-Dopiero od wczoraj jesteśmy ze sobą, chcesz kawę?
-Nie dzięki ja już piłem, no to opowiadaj o niej
-Powiem tak, jest w moim typie, no miła, zabawna, piękna, Ola się nazywa, mieszka z dwoma przyjaciółkami Adą i Emilą
-No ale jak się poznaliście?-opowiedziałem baronowi całą historię od początku. Był także zaskoczony że dziewczyna jeździ motorem
-No ale żeby motorem, nie no podziwiam, będziesz jej dawać korepetycje jak pójdzie do szkoły?
-Jeżeli będę coś rozumiał, a ona nie to oczywiście że pomogę
-Tomasz Lach nauczyciel, haha nie wyobrażam sobie ciebie w takiej roli
-Hahaha bardzo śmieszne wiesz co Baruś
-A i zapomniałem, o 18 jest impreza w tym „naszym” klubie
-Nie mogę przyjść
-Aaa rozumiem Ola no i masz dziewczynę i się zaczęło
-Bym poszedł ale, chcę się z nią spotkać, no bo już tęsknie
-No ok. teraz się wymigałeś ale następnym razem masz przyjść i koniec, ja lecę na razie.
-Pa- odpowiedziałem dopijając kawę, po domu chodziłem w samych bokserkach, nie miałem ochoty się teraz ubierać, położyłem się na kanapie i włączyłem TV. Nic ciekawego nie leciało więc postanowiłam zadzwonić do Oli.

*Ola
Właśnie weszłam z dziewczynami do centrum handlowego, gdy nagle nasze pogawędki przerwał mój telefon, dzwonił Tomson.
-Hejka-powiedziałam do telefonu
-Cześć Oluś, co tam porabiasz?
-No właśnie weszłam z dziewczynami do pierwszego sklepu, stęskniłeś się?
-Bardzo,  co kupujesz?
-Planuje jakieś spodenki, strój kąpielowy, i koszule
-A po zakupach, masz już czas wolny?
-Tak, a co?
-To jak coś to dzwoń to wpadnę po was ok.?
-Ok., ja już kończę bo Ada sobie coś tu wybrała i się pyta jak wygląda
-Te kobiety haha, ok. do zobaczenia-powiedział i rozłączył się, Ada właśnie przymierzała jasnoniebieskie rurki.
-Bierzesz?-zapytałam
-No oczywiście, kto to dzwonił?
-Tomek, mówi że jak skończymy zakupy to po nas przyjedzie
-O to dobrze bo nie mam zamiaru iść z pełnymi torbami, a raczej tak będzie bo dzisiaj pieniądze przyszły-powiedziała Emila
-No właśnie ja wam zapomniałam powiedzieć..
-Czego?
-Mam na koncie około 90 tysięcy, od byłego dziadka
-No to możesz zaszaleć hahaha-powiedziała Ada
-Nie, muszę kupić motor to na pewno i wakacje
-No tak, a właśnie gdzie się wybieramy jeśli można wiedzieć i kiedy?-zapytała Emila
-Myślałam żeby za tydzień pojechać nad morze czy coś?
-Dobry pomysł, a Tomek nie gra koncertów?- zapytała Ada
-No właśnie nie wiem dzisiaj się jego zapytam, to może jeszcze on kogoś zabierze, bo tak jeden chłopak to raczej będzie się nie swojo czuł.
-No i zawsze zabawniej będzie-dodała Emila
-Dobra to już tyle nie gadajmy tylko kupujemy to co potrzebne i jedziemy, nie przepadam za sklepami, duszno tu.
-Tylko nie zemdlej-powiedziała Ada
-To że kiedyś mi się zdarzyło w sklepie jak miałam 15 lat nie znaczy że zawsze tak mam, a i jeszcze zajdziemy do sklepu z full capami, za kilka dni urodziny Tomusia no i nie wypada coś nie dać.
-Tylko full capa mu kupisz-zapytała Emila
-No właśnie nie ale nie mam pomysłu co by tu jeszcze dać.-po sklepach chodziliśmy jeszcze z 2 godziny, największy problem był z wyborem czapki dla Tomsona, ponieważ miał ich tak dużo, że nie wiadomo czy czasem nie będzie mieć dwóch takich samych, aż w końcu sprzedawca, pokazał kilka czapek z zaplecza z nowej serii, nie zastanawiając się dużej kupiłam . Z dziewczynami kupiliśmy sobie nowe stroje ja ten, Ada ten, a Emila ten. Ogólnie zakupu były udane ja kupiłam jeszcze sobie parę spodenek krótkich dżinsowych, taką samą koszulę i jeszcze bluzę zakładaną przez głowę jasno niebieską z napisami. Ada kupiła sobie buty, Nike do kostki całe czarne i do tego koszulkę z obrazkiem z ćwieków. Emila kupiła sobie zwiewną jasnoróżową sukienkę i trampki czerwone. Po udanych zakupach zadzwoniłam do Tomka i pojechaliśmy do mojego mojego dziewczyn mieszkania.
-Tomuś mam propozycję dla ciebie za tydzień planujemy jechać z dziewczynami nad morze może miałbyś ochotę?
-Pewnie z tobą zawsze, dobrze się składa, bo jutro tutaj w okolicy gramy koncert i później za 2 dni w Warszawie i akurat wtedy będę miał wolne.
-O to dobrze, a i jak chcesz to zabierz któregoś z chłopaków, bo był byś sam rodzynek pośród nas
-Spoczko, zapytam barona, no i bym zapomniał macie zaproszenia do mnie na urodziny, będą w Domu Pracy Twórczej, ale jak coś to ja przyjadę po was.

Kilka dni później, urodziny Tomsona/ Ola
Dzisiaj urodziny mojego chłopaka, kupiłam mu coś dodatkowo do czapki ciekawe czy mu się spodoba, właśnie zatrzymaliśmy się przed domem chłopaków, wszyscy się zapoznaliśmy, po czym każdy złożył Tomkowi życzenia i dawał prezenty, ja byłam ostatnia, jednak miałam największy prezent, zapakowany w pudełko kartonowe, przystrojone kolorowym papierem i kokardką
-Dla ciebie
-Nie trzeba było, ważne że ciebie mam-powiedział uśmiechając się, pocałowałam go, po chwili otworzył prezent i jego oczom ukazała się…



No i jest 22, myślę że się podoba, za jakiekolwiek błędy sorki ale sami widzicie o której godzinie go wstawiam 1:41. Komentujcie i piszcie czy się podoba. Jak myślicie co dokupiła Ola?

CZYTASZ--------->KOMENTYJESZ (dawajcie bo to bardo ważne, a nie chcę pisać że jak będzie dopiero 10 to kolejny :D)

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 21


*Tomek
Zapukałem do drzwi, chodź najpierw się wahałem, poprawiłem czapkę i ktoś otworzył, nie znałem tej dziewczyny, ale podejrzewałem, że to jedna z jej przyjaciółek.
-Hej, ja przyszedłem do Oli-odpowiedziałem nieśmiało
-Hejka, wchodź Emila jestem.
-A ja Tomek Lach, ale pewnie kojarzysz.
-Nie kojarzę ja to wiem, kocham was, ale oczywiście jako zespół
-Miło mi to słyszeć.
-To ja pójdę po Olę i zaraz wracam, usiądź jak chcesz.-Co prawda, byłem chwile przed czasem ale Ola była już wyszykowana, miała na sobie bardzo ładną białą zwiewną sukienkę i miała lekko podpięte włosy, no nie powiem wyglądała zjawiskowo, myślałem że widzę anioła.
-Hej, Tomek- powiedziała, po czym się przytuliliśmy, po chwili dałem jej róże
-Dziękuję, nie trzeba było- powiedziała i się uśmiechnęła
-Dla takiej pięknej dziewczyny, trzeba-lekko się zarumieniła, po czym wstawiła kwiatka do dzbanka
-Emile to już poznałeś, a to jest Ada, no a wam dziewczyny chyba nie muszę go przedstawiać
-A prawda, prawda- powiedziały, po czym się uśmiechnęły
-Idziemy?- Zapytała
-Pewnie

*Emila
Gdy Ada z Tomkiem wyszli byliśmy zdziwieni, że poznaliśmy naszego idola, w środku każda z nas się cieszyła jak dziecko, ale opanowałyśmy się
-Jaki romantyczny, kwiatka przyniósł-powiedziała Ada
-No a jakie ta nasza przyjaciółka ma szczęście, teraz sobie do kina idą a my siedzimy same niestety.
-No niestety tak, mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni
-Raczej, bo nie chcę zostać starą panną z kotami haha

*Ola
Gdy tomson przyszedł, byłam zaskoczona, że przyniósł mi piękną róże, w ogóle dzisiaj taki dziwny od rana teraz się wyperfumował, no, ale to w sumie fajnie, ciekawe, co grają w kinie.
-Ładnie wyglądasz-powiedział
-Dziękuję, ale ty także, wyperfumowałeś się?
-Troszkę, ale dziękuję, już jesteśmy- powiedział, po czym poszliśmy, niby ja miałam wybierać film, ale jak to ja nigdy nie byłam zdecydowana, więc wybór padł na jakiś film akcji.
-To ja idę kupić bilety, a ty weź popcorn i colę jak możesz-powiedział Tomasz, po chwili weszliśmy do środka sali, postanowiliśmy, że usiądziemy na samym końcu, dobrze, że były jeszcze wolne miejsca, film dobrze się zapowiadał, chwilę po początkowych reklamach, widziałam jak Tomek się waha czy obiąć mnie ręką czy nie, postanowiłam się przełamać i oparłam głowę o jego ramię, po chwili obiął mnie i przytuleni oglądaliśmy dalej. Po około półtorej godziny film się skończył, poszliśmy do samochodu i gdzieś pojechaliśmy, sama nie wiedziałam gdzie jesteśmy, wyjechaliśmy już z miasta.
-Gdzie jedziemy?
-Zaraz zobaczysz
-Mam się bać czy coś
-Nie, takie straszne to nie będzie- wysiedliśmy po chwili dokoła była jakaś polana, a w oddali było widać mały lasek
-Zamknij oczy i daj rękę.-Zrobiłam tak jak powiedział, po chwili pozwolił otworzyć mi oczy, znajdowaliśmy się na jakiejś górce, było widać na dole jakąś rzekę, a w oddali pięknie oświetlone budynki.
-Podoba się?- Zapytał
-Tu jest pięknie, dziękuję, że mnie tu zabrałeś
-Nie ma, za co, fajnie, że ci się podoba, szkoda, że tak późno, bo było by widać zachód słońca, czasami tu przyjeżdżam wszystko przemyśleć, spokój cisza, nikt inny tu nie przychodzi, bo niby jakieś łąki a tu jednak taki piękny widok.
-No, ale może to nawet i dobrze, bo raczej tak pięknie by tu już nie było.
-Tak, chodź już jedziemy, bo zimno i zmarzniesz.
-Jeszcze chwilę
-Ale chwilkę, bo nie chcę żebyś była chora-widok był cudowny, niestety trzeba było już jechać. Dziwnie dzisiaj się on zachowuje, jakiś taki zmieszany i w ogóle mało rozmawiamy, chociaż i tak rozumiemy się bez słów.
-Coś się stało?- Zapytałam
-Nie, co się miało stać.

*Tomek
Fajnie, że jej się podobało, w samochodzie była cisza, jednak niekrępująca tylko tak jakby relaksująca. Nagle Ola zapytała się mnie czy coś się stało, oczywiście skłamałem nie wiem jak to powiedzieć i czy w ogóle powiedzieć.
-Jakiś taki zmieszany jesteś i w ogóle, dlatego się pytam.
-Nie wszystko w najlepszym porządku-odpowiedziałem i sztucznie się uśmiechnąłem, przez resztę drogi nie rozmawialiśmy, ona patrzyła przez okno a ja prowadziłem i dalej nie daje sobie spokoju czy jej to powiedzieć, jednak, co jeśli ona nie czuje tego samego, a za kilka lat jak będziemy już zaręczeni z kimś innym powie, że wtedy się jej podobałem. Nie wiem, co robić niby zaryzykować tak jak Wojtek mówił, ale z jednej strony nie chcę psuć przyjaźni. Po kilkudziesięciu minutach byliśmy już pod jej mieszkaniem.
-Dziękuję, za świetnie spędzony dzień- powiedziała, po czym mnie przytuliła, puściła mnie po chwili i już zamierzała otworzyć drzwi złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie, popatrzyłem jej głęboko w oczy, złapałem ją w tali, po czym pocałowałem.



Sadzę że rozdział mi nie wyszedł, w ogóle strasznie ciężko mi się go pisało wczoraj  godziny i dzisiaj od 11 do teraz, jeszcze na dodatek taki krótki. Następny nie wiem kiedy będzie postaram się napisać jak najszybciej. No a teraz kilka pytań:

Jak Ola zareaguje na pocałunek?
No i czy podobał się rozdział?

CZYTASZ------------>KOMENTUJESZ 

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 20


*Tomek
Szczerze mówiąc byłem zdziwiony, że wybrała taką piosenkę, no ale podobało mi się to, odpowiedziałem tylko uśmiecham i zaczęłam śpiewać. Po chwili skończyliśmy.
-Teraz zmiana-powiedziałem
-Ja nie umiem śpiewać!
-Umiesz, umiesz!
-Nie prawda
-No zaśpiewaj proszę
-Nie
-No proszę cię Oluś zaśpiewaj
-Nie, bo nie umiem
-No proszę, proszę ciebie zaśpiewaj, proszę-zrobiłem błagalną minkę
-Uodporniłam się na takie minki, Max robi identyczne haha
-No Olciu, Oluniu proszę cię no zaśpiewaj nie wiem jak cię przekonać, no proszę
-Widzę że uparty jesteś.
-Tak, nie dam ci spokoju, nie wyjdę z tond puki nie zaśpiewasz.
-Jak chcesz to możesz tu spać a ja pójdę do ciebie.
-Nieee ponieważ cię nie puszczę.- i złapałem ją za rękę
-Widzę że nie odpuścisz
-Nie
-No dobra, mogę zaśpiewać, tylko co?
-Taak hahaha, a co umiesz?
-Dużo różnych piosenek
-To może jakąś naszą?
-A może być, jaką?
-Jak ja śpiewałem Pray 4 love to ty zaśpiewaj Love Song, not
-No dobra ale się nie wystrasz jak śpiewam- powiedziała i dała mi gitarę.Po chwili zaczęła śpiewać, jej głos był niesamowity, i w ogóle nie wiem co dodać więcej nie da się go opisać, po chwili skończyłem grać.
-Tak, wiem brzydko-powiedziała
-Co ty gadasz dziewczyno, ty śpiewasz niesamowicie, nie wiem jak to opisać, brak mi słów
-Taa bardzo śmieszne hahaha
-No ale taka jest prawda, powinnaś się dalej rozwijać w tym kierunku
-Weź nie żartuj-pogadaliśmy jeszcze chwilę, a w sumie sprzeczaliśmy się ale dla zabawy i poszedłem do siebie, od razu usnąłem.

Następny dzień/Ola
Wstałam o 6, wzięłam poranną toaletę po czym ubrałam się dżinsowe szorty postrzępione na końcu nogawek, a do tego białą koszulkę z napisem „BF Best Friends” a na to zarzuciłam koszulę siwą w kratkę z granatowymi i czerwonymi paskami, zapięłam tylko 3 środkowe guziki, po czym wyszłam z psem. Gdy już wróciłam wszyscy siedzieli na dole i czekali na mnie.
-O, cześć wszystkim
-Hej-odpowiedział Tomek
-Witaj córeczko, chodź mi pomożesz zrobić kanapki.
-Cześć, o której wyjeżdżacie?-zapytał tata
-Już idę, około 7:30
-Szkoda że już jedziecie.-powiedziała mama
-No tak, ale wiesz po co tu przyjechaliśmy i w sumie Tomek gra koncerty.
-No, szkoda, ale odwiedźcie nas kiedyś.
-Pewnie-odpowiedział tomson, zrobiliśmy śniadanie i pożegnaliśmy się, po chwili byliśmy już w drodze do domu, rodzice jeszcze chwile przed odjazdem dali mi kartę do konta i pin gdzie znajdowały się pieniądze od dziadka. Nadal nie dowierzałam że mam tyle pieniędzy, ale przynajmniej będzie można jechać na jakieś wakacje.
-To dzisiaj idziemy, do kina co ty na to?-zapytał tomson
-Mi pasuje, a o której dokładniej?
-Gdzieś na 15 będziemy już, więc tak o 19 przyjadę, pasuje
-Ależ oczywiście hahaha.-resztę drogi przegadaliśmy o różnych głupotach i śpiewaliśmy, tak jak mówił byliśmy o 15 już pod moim mieszkaniem, Tomek wniósł moją walizkę po czym pojechał do siebie, .
-Hejka, dziewczyny!- wykrzyknęłam na cały dom
-O w końcu jesteś-powiedziały jednocześnie, po czym się przytuliliśmy
-No to opowiadaj jak tam było., i czemu tak nagle pojechałaś.
-No to tak zadzwoniła do mnie mama że czaki jest w szpitalu, bo pobił ją seba i żebym przyjechała bo już wszyscy byli a to tak nie wypada, nie miałam czym jechać no i Tomek mi zaproponował że pojedzie ze mną, i na następny dzień jak tam byliśmy już to poszłam odwiedzić Klaudie, weź awanturę zrobiła, po co ja przyszłam i w ogóle i że niby to ja jestem pazerna i inne takie,  no i wieczorem powiedziałam rodzicom o wypadku i później grałam z tomsonem na gitarze i śpiewałam no i to w sumie koniec.

*Ada
To co Ola powiedziała o czaki to w sumie nie ma się co dziwić zawsze taka była
-Ten Tomek to ci się chyba podoba-palnęłam z znienacka, czasem muszę się ugryźć w język
-Chyba tak…-odpowiedziała nieśmiało, to szok że się nie wkurzyła, ale to dobrze w sumie
-Chyba, czyli dokładnie-zaryzykowała Emila
-No zaczynam coś czuć więcej niż przyjaźń no, jest miły, zabawny, przystojny także i w ogóle ale nie wiem jak to z nim..
-Może powinnaś zaryzykować
-Ta i pomyśli że kolejna napalona fanka, taaa nie no super normalnie.
-Oj nie będzie tak źle, raczej też mu się podobasz, zaprosił cię na lody i w ogóle i taki kawał na dodatek pojechał z tobą.-dodała Emila
-I zaprosił mnie do kina..
-No widzisz… jak to na kiedy?
-Dzisiaj będzie po mnie o 19
-No o sama widzisz że się stara, ale ty też musisz
-Czyli?
-Dzisiaj musisz się ładnie ubrać i w ogóle
-Ładnie…
-No sukienka musi być
-Ty chyba sobie zatrujesz, ja i sukienka, nawet ich w szafie nie mam.
-Ale ja i Emila za to mamy, coś na pewno będzie pasować.
-Tak sądzisz, myślę że to zły pomysł.

*Tomek
Przed chwilą przyjechałem do domu, Kurde nie wiem co mam robić, chyba zadzwonię do łoza.
-No siema Wojtuś
-A siemanko Tomuś, co chciałeś
-No o to chodzi że tylko ty wiesz o tej Oli no i nie wiem co robić.
-No a dokładniej?
-No.. wiesz ona jest ładna i w ogóle zabawna ładnie śpiewa..-nie zdążyłem nic powiedzieć bo mi przerwał
-Więc to o to chodzi?
-No tak, nie wiem jak jej to powiedzieć i w ogóle
-A ona coś do ciebie czuje czy coś
-No tam kilka razy mówiła że jestem kochany i w ogóle ale tak jak do przyjaciela raczej chociaż wczoraj, widziałem u niej gitarę i jak powiedziałem żeby coś zagrała to wzięła Pray 4 love no i nie wiem już sam.
-To weź coś zadziałaj, zaproś gdzieś czy coś
-Dzisiaj idziemy do kina mam być po nią o 19.
-No to dobrze, czekaj na jakieś jej sygnały no i najlepiej zaryzykuj.
-Taa łatwo powiedzieć, gorzej jak się nie zgodzi i w ogóle później lipa bo przyjaźń od nowa trzeba będzie zacząć i w ogóle no..
-Chłopie no nie bądź taki, jak nie zaryzykujesz to nie będziesz wiedział, ja już muszę kończyć na razie i powodzenia.
-Na razie i dzięki – Aj rzeczywiście pomógł, co by tu zrobić, na pewno się wystroić jakoś może jeszcze kwiatka kupie. Ogoliłem się, po czym przebrałem się w to, oczywiście wypsikałem się jakimiś perfumami, troszkę bo za bardzo za tym nie przepadam, gdy tak się szykowałem, nawet nie wiem kiedy była już 18, podjechałem jeszcze do kwiaciarni i kupiłem jedną dużą czerwoną róże, przystrojoną w białe niteczki, po czym pojechałem do Oli.



No i jest pełna 20, dzięki za 7000 wyświetleń i 11 obserwatorów jak zakładałam bloga to były wahania czy długo pobędzie i w ogóle no ale jest dalej. No to teraz może kilka pytań do bloga i tego rozdziału.

Jak myślicie tomson i Ola powiedzą co do siebie czują?
Czy jeszcze któraś z dziewczyn ma być jeszcze z kimś w parze z afromental?
Czy zmienić kolorystykę bloga?
No i oczywiście czy podobał się rozdział

Proszę o komentarze, bo to daje dużo motywacji i w ogóle no to chyba tyle.

CZYTASZ------>KOMENTUJESZ 

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 19

*Tomek
Po drodze na boisko, wygłupialiśmy się i bardzo dobrze się dogadywaliśmy, po drodze wstąpiliśmy jeszcze do pobliskiego sklepu kupić sobie dużą nestea brzoskwiniową. Na boisku najpierw, kozłowaliśmy sobie piłkę i rzucaliśmy do kosza na rozgrzewkę, no przyznam dobra jest.
-To jak zaczynamy?- Zapytałem
-Jeszcze chwilka, zobaczę czy wsad mi się uda.- Wzięła krótki rozbieg i wyskoczyła, byłem zdziwiony, bo wsad wyszedł jej znakomicie.
-Woo jak ty to zrobiłaś?
-Co chyba wyszło czy nie?- Zapytała troszkę wystraszona
-No właśnie bardzo dobrze wyszło, tylko tak troszkę nie dowierzam- powiedziałem i zaśmialiśmy się
-Ja już mogę zaczynać.-Odparła
-Ja też- powiedziałem poprawiając fullcapa, dałem jej zacząć, bo w końcu dziewczynie się ustępuje, dobrze, że nikogo nie było na boisku, bo mogliśmy mieć dwa kosze dla siebie, nie spodziewałem się, że dziewczyna może być tak dobra w koszykówkę, zebrała już kilka punktów wykonując dwu takty i inne takie rzeczy. Chociaż ja nie byłem dłużny też miałem kilka punktów na koncie, jednak mniej od Oli. Ustaliliśmy wcześniej, że gramy do 20, no i wygrała robiąc wsad do kosza.
-Gratulacje, nie myślałem, że jesteś aż taka dobra.
-Dziękuje, ale ty też bardzo dobrze grasz-powiedziała i pięknie się uśmiechnęła.

*Emila
Oli niby nie było tylko jeden dzień, ale tak bardzo dziwnie bez niej w domu, i bez psa taka pustka, tym bardziej, że zakazała dzwonić, a w tym momencie nie dzwonić, bo jeszcze się wkurzy niepotrzebnie, a tego nie chcę. Nie ma, co robić u siebie w pokoju, facebook sprawdzony, i inne rzeczy w tym podobne także nic nowego, żadnych plotek, nowości po prostu nic, idę do Ady może coś poradzi na nudę, zapukałam do drzwi.
-Proszę-powiedziała
-No hejka Ada, nudy nie?
-Aaa prawda chodź tutaj na łóżko, pomyślimy, co robić żeby się nie nudzić.-Usiadłam obok niej.
-I, co masz jakieś pomysły?- Dodałam po chwili
-Jedyne, co mi przychodzi do głowy to albo zakupy, na które nie mamy już pieniędzy albo seans horrorów na kanapie w salonie, wraz z żelkami, czekoladą i czymś jeszcze.
-Ty to masz pomysły, tak wcześnie horrory jak jest ciemno to lepiej, bo straszniej.
-Masz racje, tylko, co teraz robimy, później możemy pooglądać.
-Może tak sobie pójdziemy na spacerek do parku, co ty na to tak jak kiedyś w trójkę chodziliśmy.
-No to możemy iść tylko poczekaj, muszę się zebrać i ty chyba też, bo nie chcesz iść w piżamie.
-Nawet nie zaważyłam hahaha dobra to dawaj tak szybko, pójdziemy się przejść i później noc horrorów.

*Ola
Wygrałam pojedynek z tomsonem, nie wiedziałam, że jest taki dobry, ale pewnie dawał fory. Mam dziwne wrażenie, że zaczynam coś do niego czuć więcej niż przyjaźń no, ale nie jestem pewna, może mama ma racje z tym, że powinnam dać szanse a ja dalej tego do siebie nie dopuszczam, już sama nie wiem, co mam myśleć.
-Co ty taka zamyślona?- Zapytał opiekuńczo tomson
-Myślę jak powiedzieć o tym wypadku i że raczej już dzisiaj nie zdążymy do tego kina, bo jest już 17:30 a to nie dość, że daleko to o tej porze nic fajnego nie grają.
-O wypadku to najlepiej prawdę, jak coś to będę przy tobie i pomogę troszkę, a z kinem to racja, pójdziemy może w Warszawie na następny dzień po przyjeździe, co ty na to?
-Mi pasuje, planów nie mam żadnych, ale ja wybieram, na co idziemy?
-Tak, mam nadzieję, że coś dobrego wybierzesz.
-Pomożesz mi jak coś
-Z miłą chęcią, chodź już wracamy, ja cały zapocony jestem słońce za mocno grzeje, na lody zajdziemy.
-Pójdę na lody tylko wtedy, gdy ja płacę.
-Co do tego to się nie zgadzam, ja płacę za nas.
-Teraz nie dam się tak łatwo, ja zapłacę i bez gadania, muszę się odwdzięczyć
-Widzę, że uparta jesteś
-Tak samo jak ty
-Taki aż uparty to ja nie jestem, ale teraz chyba nie wygram
-Tak, teraz nie wygrasz, chodź szybko, bo sklep do 18 i zaraz zamkną a jest dość daleko.
-Przecież nie zdążymy i tak już, myślałem, że jest wcześniej.
-Zdążymy, zdążymy trzeba tylko pobiegnąć.
-Jeszcze mam biegać? Nie no dawaj szybko zobaczymy, kto pierwszy.-Szybko pobiegliśmy do sklepu, o dziwo, że mieliśmy jeszcze siły, wzięliśmy z lodówki lody.
-Jakie piwo lubisz?- Zapytał Tomek
-Nie mam kasy tyle przy sobie
-Ja ci kupie mów, jakie lubisz.
-Widzę, że jednak nie odpuścisz, obojętnie.-Odparłam, przy kasie sprzedawczyni kazała pokazać mi dowodzik, bo usłyszała jak się Tomek pyta, bo to on kupował nie ja, po chwili wyszliśmy ze sklepu a pani sprzedawczyni, zamknęła drzwi na klucz.
-To, co, o której jutro wyjeżdżamy?- Zapytał
-Zastanawiałam się czy lepiej nie wyjechać wcześniej rano, mniejsze korki i w ogóle
-Wcześnie czyli…
-Około 7
-Aż tak szybko?
-yhm… też bym pospała, ale jednak nie ma to jak u siebie jednak.
-Oj tak, chodź już idziemy.

*Ada
Chodziliśmy z Emilią po parku, każdy gdzieś się spieszył, gdzieniegdzie biegały młode dzieciaczki a za nimi rodzice śmiesznie to wyglądało. Ciekawe, co tam Ola porabia w domu rodzinnym.
-Idziemy już do domu już 19:30?
-Tak chodźmy-odparłam
-Jak myślisz, Ola w końcu dopuści fakt do siebie żeby mieć chłopaka?
-Ajj nie wiem, wiesz, jaka ona jest, nadal pamięta o tamtych.
-No niby ta, ale powinna to przemyśleć.
-Taa, ale lepiej jej nic nie proponować, jak będzie coś chciała nam powiedzieć to powie.
-Ciekawe jak tam jej spotkanie z kochaną wręcz kuzynką.
-Tak hahah bardzo kochaną, pewnie nie wyszło za ciekawie.
-To, co na dobry początek oglądamy?
-„Piła” hahah nie no coś łagodniejszego na początek.

*Tomek
Była już godzina 20, usiedliśmy na kanapie w salonie, bo Ola poprosiła rodziców. Nastała zupełna, krępująca cisza.
-No, bo ja chciałam wam coś powiedzieć…
-Coś związanego z nami czy coś?- Zapytał jej tata
-Nie.. no bo…. Ja.. ymm. Nie wiem jak to powiedzieć.. no- postanowiłem że jej pomogę
-Chodzi o to, że coś się stało, ale nic związanego ze mną czy państwem
-No mów córciu, o co chodzi.-Odparła jej mama
-Ajjj… powiem prosto z mostu tak będzie najlepiej…-wzięła głęboki oddech i odparła
-Miałam mały wypadek, byłam w szpitalu a motor poszedł do kasacji.-Przytuliłem ją, jej rodzice byli w szoku chwile nic nie odpowiadali.
-Co ty zrobiłaś, kiedy to było, jak to się stało, nic ci nie jest?- Zapytała na jednym tchu pani kasia
-Wzięłam udział w zawodach, kilka dni temu, zepchnął mnie gościu, jak widać jestem cała i zdrowa, tylko kilka zadrapań i byłam w śpiączce, ale krótko, coś jeszcze?
-Aj cieszę, że nic ci się nie stało, ale powinnaś zadzwonić.
-Nie chciałam was martwić
-Rozumiem, ale trzeba było powiedzieć, dobrze, że ci nic nie jest jak mama mówiła, ale po motorze niestety
-Wiem, no nic nie poradzę, też jestem wkurzona, że zniszczony, i w ogóle jeździć nie będę mogła.
-Dobrze, że tobie nic nie jest a o to się nie martw niedługo będziesz miała następny.
-Taaa akurat, pieniędzy aż tak dużo uzbieranych nie mam.
-My tam z mamą mamy odłożone, więc się nie przejmuj
-Nie chcę was naciągać na żadne koszty!
-Dobrze wiesz córciu, że dla ciebie wszystko-wtrąciła się jej mama
-To, że macie mnie jedną nie znaczy, że musicie wydawać całą swoją ciężko zarobioną kase na mnie
-Chyba nadszedł czas żeby ci coś powiedzieć.-Odparł pan Ryszard
-Tak?
-Pamiętasz dziadka Janka?
-Tak, umarł jak byłam mała
-No i byłaś jego najlepszą wnuczką, i już wcześniej jak dowiedział się o raku to dał nam dla ciebie kilka tysięcy.
-Coo? Niby mi… kłamiecie coś.
-Nie to prawda, dokładnie było ich, 100 tysięcy mówił też, że wie że od już małego marzyłaś o motorze i żebyśmy ci go kupili a resztę przekazali w odpowiednim czasie.
-Czyli… że niby… ja.. mam około 90 tysiaków na własne wydadki?
-Tak, wydawaj je rozsądnie, bo kasa szybko ucieka, mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa.
-No tak… tylko, że nie dowierzam.-Nie no ja też byłem w szoku, dowiedzieć się, że tyle ma się na koncie na wydanie, kto by tak nie chciał. Znowu nastała cisza, którą przerwała jej mama.
-To, co wy na to żeby zamówić pizze na kolacje?
-Nie no ja się zgadzam-odparłem szczęśliwy, bo byłem strasznie głodny.
-To, jaką zamówić?- Odparł jej tata.
-Mi weź tą ostrą.
-A tobie Tomek?
-Może być tą samą, co Oli.-Odparłem, po czym wyjąłem z portfela niebieski banknot.
-Schowaj to, jesteś w gościach nic nie będziesz płacić!- Wykrzyczał na mnie pan Rysiu
-No ale…
-Żadne, ale chowaj to, ja płacę.-Przerwał mi a ja tym razem się posłuchałem. Za kilka minut przyjechało jedzenie, Ola ma dobry gust pizza była naprawdę ostra. Później jeszcze tylko chwilkę trwała rozmowa, która dotyczyła, o której jutro wyjeżdżamy.

*Ola
Byłam zmęczona po całym dniu pełnym dziwnych różnych rzeczy. O dziwo dobrze przyjęli to że miałam wypadek i ten niby spadek, cieszę się, ale z jednej strony aż tak bardzo to nie pamiętam tego dziadka, ale już wtedy marzyłam o motorze. Po zjedzonej kolacji udałam się do swojego pokoju pakować ciuchy. Po chwili ktoś zapukał.
-Proszę
-Hej, co tam porabiasz?- Zapytał tomson
-A pakuje się, coś chciałeś?
-Tak, zobaczyć dokładniej jak masz w pokoju, nie no żartuje, te piwo mam.
-O dzięki, właśnie mi chce się pić po tej pizzy
-No faktycznie ostra-Wypiliśmy piwo z puszki, po czym Tomek spostrzegł gitarę w rogu.
-Twoja?
-Tak, zapomniałam ją zabrać jak się przeprowadzaliśmy.
-Nastrojona?
-Oj chyba nie, chociaż może tata ostatnio grał, poczekaj zobaczymy.-Poszłam po gitarę, po czym przejechałam po strunach.
-Nastrojona-odparłam uśmiechając się
-To ty coś zagraj, a ja śpiewam.- Zaczęłam grać melodie Pray 4 love, Tomek się uśmiechnął i po chwili zaczął śpiewać, bardzo mi się to podobało, w ogóle on ma taki niesamowity głos, jednak całkiem inaczej brzmiała ona na teledysku niż teraz, tak jakby było więcej emocji.


I jest 19 jeszcze jeden i okrągła 20, moim zdaniem troszeczkę nudny, ale nie miałam pomysłu jak to opisać, następny, mam nadzieję że będzie o wiele ciekawszy. Piszcie cy wam się podoba, czy nie, może macie jakieś pomysły co ma się stać dalej, piszcie bo to ważne, a i jak macie jakieś blogi z opowiadaniami o afromental, a które nie znajdują się obok po prawej stronie to piszcie z miłą chęcią zajrzę, to chyba wszystko :D Kolejny postaram dać się jak najszybciej :)

CZYTASZ----->KOMENTUJESZ


piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 18

*Tomson
W drzwiach stanął Oli tata
-Cześć córciu- powiedział, po czym ją przytulił
-Witaj młodzieńcze- dodał po chwili podając mi rękę, uścisnąłem.
-Tato weź tak nie gadaj to nie w twoim stylu, poznaj mojego przyjaciela Tomka Lacha, pewnie go kojarzysz.
-Kojarzę, Ryszard jestem, jakie ty córa masz znajomości, zapraszam- odparł, po czym wziął Oli walizkę odemnie. Weszliśmy do salonu. Oli tata był spoczko jak na pierwszy rzut oka.
-Kochanie poznaj, przyjaciela Oli-powiedział Aleksandry tata i wskazał na mnie
-Tomasz tomson Lach- odpowiedziałem i pocałowałem Oli mamę w rękę
-Katarzyna, mama Oli-odpowiedziała po chwili. Ola jeszcze chwilę poprzytulała się do rodziców, rozmowa się zaczęła. Domek rodziców Oli nie był aż tak duży jak patrzyło się na zewnątrz jednak w środku był bardzo przestronny i w miarę nowocześnie urządzony.
-Ja idę z Maxem, bo już 23, Tomek idziesz ze mną?
-Pewnie, tylko weź bluzę, bo zimno jest już.
-Aj na samym dnie walizki jest, a jeszcze się nie rozpakowaliśmy.
-Poczekaj chwilkę, ty trzymaj moją, a ja wyjmę od siebie, bo mam na samym wierzchu.-Powiedziałem i podałem Oli swoją bluzę. Ubrani już w cieplej wyszliśmy na dwór.

*U Oli w domu rodzinnym
-Dobry kandydat na chłopaka- powiedział tata Oli
-Może i dobry, opiekuńczy i w ogóle, ale wiesz, że Ola przez tamtych nikogo do siebie nie dopuszcza, jeżeli można tak powiedzieć
-I przez to może stracić szansę, sama widziałaś chłopak się stara przyjechał z nią taki kawał, daje jej bluzę żeby nie musiała szukać i w ogóle.
-No niestety jedyne, co mogę ja na przykład zrobić to pogadać z Olą i coś tam jej powiedzieć, ale nie sądzie, że dużo to zmieni.
-Warto spróbować, Tomek naprawdę wydaje się być dobry, nie tak jak inni, a przez takie Oli właśnie unikanie znowu może natknąć się na jakiegoś dłupka.
-Dobrze cię rozumiem, ale zrozum nie możesz ingerować w życie naszej córki, dobrze wiesz, że tego nie lubi.
-Dobra ja odpuszczę i nic nie będę namawiał, ale ty z nią pogadaj, ja później pójdę z nim na górę jak przyjdą i zaprowadzę go do gościnnego, a ty weź jej przemów proszę cię kochanie.

*Ola
W okolicach mojego domku nie rozmawialiśmy, jednak postanowiłam przerwać tą ciszę.
-I jak pierwsze wrażenie?
-A bardzo, mili i zabawni
-Dziękuję, za bluzę-powiedziałam i przytuliłam go, było bardzo miło, po chwili go puściłam i dalej szliśmy sobie wolnym spacerkiem.
-Jakie plany na jutro?- zapytał
-Wyjść z psem, zjeść śniadanie, nie no haha, tak w skrócie to popołudniu chciałam jechać do tego szpitala, a później czas wolny, do, 20 około bo mam zamiar jednak powiedzieć całą prawdę, nie będę jednak ściemniać, co do tego wypadku, co będzie to będzie, pożyjemy zobaczymy.
-Bardzo się cieszę, że powiesz prawdę, bo i tak by się dowiedzieli, nie koniecznie odemnie.
-To jak później mamy od 15 około wolny czas to może pójdziemy na boisko zagrać w kosza, co ty na to?
-Z miłą chęcią, wracamy już?
-Tak, już późno, a ja ledwo, co na nogach stoję.
-To wskakuj na plecy zaniosę cię.
-Nie, ciężka jestem
-Dam radę, daj mi smycz i wskakuj-powiedział, tym razem się posłuchałam, dałam mu smycz w jedną rękę i wskoczyłam na plecy. Po chwili byliśmy już przy drzwiach ja zeskoczyłam. Tomek otworzył mi drzwi i przepuścił przodem. Gdy weszliśmy już do środka spuściłam Maxa ze smyczy a tata zaciągnął Tomka na górę w celu pokazania gdzie śpi i żeby zanieść bagaże. Ja w tym czasie poszłam do mamy, do kuchni, tak to dziwne dopiero około północy robiła nam coś do jedzenia, no, ale to szczegół.
-Pomożesz mi?- Zapytała
-Pewnie- odpowiedziałam, po czym wzięłam się za robienie kanapek. Panowała przez chwilkę cisza, jednak postanowiła ją przerwać.
-Jak poznaliście się z Tomkiem?
-Wpadłam na niego, później zaprosił mnie na lody no i dzisiaj tu przyjechaliśmy, ale to nie było w jeden dzień tylko tak w skrócie.
-On jest z tego twojego ulubionego zespołu tak?
-Tak, afromental
-Widać, że się stara
-Nie wiem, co masz na myśli
-No ogólnie, tu na lody zwykła fankę woła, jedzie taki kawał z tobą, opiekuję się żebyś nie zmarzła.
-No jest miły jesteśmy przyjaciółmi.
-I tylko, dlatego nie dopuszczasz do siebie faktu, że może być coś więcej?
-Nie rozumiesz mnie.
-Bardzo dobrze cię rozumiem córciu, wiem, że tamte dupki chcieli cię wykorzystać, ale nie dałaś się, ale to nie znaczy, że masz się blokować, widać, że to dobry chłopak
-Dobra możemy skończyć mamo?! Idę zawołać tatę i Tomka.-Jak powiedziałam tak zrobiłam poszłam po chłopaków po czym zeszliśmy na dół i zjedliśmy późną kolacje, wszyscy po posiłku rozeszli się do swoich pokoi, wcześniej biorąc prysznic i poszli spać, ja nie mogłam zasnąć, z jednej strony to była prawda co mama mówiła, że nie dopuszczam faktu że mogłabym mieć chłopaka, ale z jednej strony co by zrobiła na moim miejscu jeżeli wcześniejszy chłopak mnie pobił z powodu że nie chciałam się z nim przespać i to w młodym wieku i później mnie szantażował na dodatek, dobrze że tata zadziałał i mu dał w mordę teraz trzyma się z dala i nie widzieliśmy się z około 2 lat, i mam nadzieję że tak będzie dużej. Przekręcałam się z boku na bok w łóżku, aż w końcu postanowiłam zejść na dół napić się mleka. Usiadłam przy blacie, lekko było zapalone światło by innych nie pobudzić, siedziałam tak do czasu, gdy ktoś mnie nie wystraszył. Był to Tomek miał na sobie tylko jakieś zwykłe spodenki, nie maił koszulki, dzięki czemu było widać wysportowaną klatkę piersiową i brzuch.
-Nie możesz spać?- zapytałam szeptem
-Tak, ty pewnie też.
-Prawda, ciągle się zastanawiam i tak troszkę dziwnie się tu czuję dawno nie byłam tu.
-Co ja mam powiedzieć, pierwszy raz jestem i jeszcze spać?
-Nom tym bardziej masz gorzej chcesz mleka?
-A nalej jak możesz
-Proszę- odpowiedziałam podając mu szklankę pełną mleka.
-A dziękuję- odparł, po czym wypił ją jednym tchem. Ja także dokończyłam pić i dalej siedziałam na miejscu.
-Chodź już spać nie wyśpisz się jutro, a czeka nas mecz w kosza
-I spotkanie z czaki…
-Nie będzie tak źle, chodź- powiedział, po czym podał mi rękę, złapałam ją i szliśmy tak na górę, po czym rozeszliśmy się do siebie gdzie już zasnęłam.

*Następny dzień/Tomek
Rodzice Oli byli spoczko myślałem, że będzie gorzej, ciekawe, nad czym się tak zastanawiała w nocy, że aż spać nie mogła, ja nie u siebie to jakoś w ogóle nie mogę spać, chodź przyznam bardzo wygodne łóżko tu jest. Jak wstałem, udałem się pod prysznic i poszedłem na dół, tam spotkałem tylko jej rodziców, więc postanowiłem żeby Ola sobie dłużej pospała i wyszedłem z psem. Gdy wróciłem dziewczyna nadal spała.
-Może pomóc, pani Kasiu?- Zaproponowałem, bo mama Oli robiła właśnie śniadanie.
-Jak byś mógł to połóż tylko talerze na stół i idź obudź Ole bo nadal śpi, a ty Rysiek chodź tu smaruj kanapki, a nie jeszcze goście mają pomagać!
-Idę, idę, co się drzesz- odpowiedział Oli tata, a ja się tylko zaśmiałem, rozstawiłem talerze, po czym poszedłem na górę do pokoju Oli. Usiadłem na brzegu łóżka i lekko ją szturchnąłem, chociaż nie miałem najmniejszej ochoty, ponieważ tak ładnie wyglądała
-Ola wstawaj, śniadanie zaraz będzie.
-Aj jeszcze chwilkę
Nie ma żadnej chwilki-wstałem i pociągałem kołdrę na ziemię
-Toomeekk!- Wykrzyknęła i rzuciła we mnie poduszką
-Tak Aleksandro haha wstawaj i na dół na śniadanie natychmiast haha nie będziesz mieć siły mnie ograć.
-Jeszcze z Maxem trzeba iść
-Poszedłem za ciebie, a teraz chodź coś zjeść
-Dziękuję, kochany jesteś-nie odpowiedziałem nic tylko się uśmiechnąłem
-To ty idź i powiedz, że zaraz dojdę.
-Spoczko- Powiedziałem rodzicom, że zaraz zejdzie, jak mówiła była dosłownie za 15 min. Już ogarnięta, to jakaś magia hahaha tak szybko, zjedliśmy śniadanie.
-To jak jedziecie teraz do Klaudii?- Zapytała jej mama
-Niestety tak
-Wiem, że jej nie lubisz, ale dobrze wiesz, że nie wypada.
-To nie trzeba było kurwa się z nim zadawać, a nie teraz leży w szpitalu
-Oluś spokojnej-powiedziałem
-Taka prawda jest i nic nie poradzicie.
-Ola dobrze wiesz, że ona jest pazerna na kasę i wszystko zrobi, ale jednak rodzina.- Wtrącił się jej tata
-Dodaj najgorsza przed rodzina.
-To jak jedziemy?- Zapytałem
-Tak chcę mieć to z głowy i nigdy miejmy nadzieję jej już nie widzieć.

*Ola
Odwiedziny były nieudane, jak zwykle się musieliśmy pokłócić, potem powrotem pojechaliśmy do mnie, wyszłam z psem i Tomkiem na krótki spacer, po czym odstawiłam Maxa do domu.
-To jak idziemy zagrać?
-Ależ oczywiście-odparł ucieszony, chociaż w sumie on zawsze jest ucieszony.
-To może jakiś zakładzik, jak ktoś przegra?
-O, co np.?
-Może….hm….
-Może, na co idziemy do kina, na jaki film?
-To mieliśmy iść do kina?
-A tak chciałem cię zabrać potem, na rozluźnienie napięcia, w szpitalu i domu.
-No by się przydało, bo nieźle mnie zdenerwowała, chodźmy zagrać i zobaczymy, kto wygra.-Powiedziałam i rzuciłam w Tomka piłką, ale tak, że wiedział, że leci.
-Widzę, że mam trudną zawodniczkę haha.

-Zobaczymy dawno nie grałam.


No i jest kolejny, był by wcześniej ale byłam ze znajomymi i mieliśm głupie odpały że nas ze sklepu wygonili xD ale mniejsza o to, piszcie czy się podoba rozdział. Teraz sobie kupiłam rozpychacz i będę mieć tunel do 4mm, wczoraj włożyłam na 2mm rozpychacz kawałek, boli niestety ;( A chciałam takrze przeprosić za niedodawanie komentarzy na niektórych blogach pod rozdziałem około 5 nie wiem jakich, ale były problemy z dodaniem a teraz nie chce mi się szukać co to za blogi były, tak więc pisze ogólny komentarz do tamtych blogów "Rozdział, super, czekam na kolejne" czyli najczęściej spotykany, Także chciałam przeprosić za jakiś jeden usunięty przypadkowo komentarz do 17 rozdziału, nie to nacisnęłam i się usunęło; D

CZYTASZ----->KOMENTYJESZ dawać bo to ważne wiadomo wtedy że ktoś to czyta :D